Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka poważna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka poważna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2019

Kontrowersje i konflikty wagnerowskie


https://steemit.com/art/@alexpavlenko/the-instigator-of-evil-richard-wagner-s-influence-on-hitler

Ryszard Wagner to kompozytor, bez którego pewnie trudno sobie wyobrazić współcześnie tzw. świat muzyki poważnej, czyli funkcjonowanie instytucji koncertowych, festiwali, edukacji artystycznej czy nawet muzykologii. Znany dyrygent, Daniel Barenboim twierdził, że wielkość Wagnera ma zarówno swoje muzyczne, jak i pozamuzyczne przyczyny. Świadczyć ma o tym choćby ambitny cel wagnerowskiej koncepcji syntezy sztuk (niem. Gesamtkunstwerk), czyli zrewolucjonizowanie opery. Kulturotwórcza rola Wagnera miała być najbardziej zauważalna w procesie transmisji pokoleniowej muzyki Mozarta, Beethovena i Schuberta. Specjaliści po dziś dzień toczą debaty, jak bardzo współczesne wykonywanie i słuchanie dzieł tych kompozytorów zostało w pewnym momencie przefiltrowane przez wagnerowskie podejście do zmian tempa czy akustyki [1]. Co więcej, Wagner zabierał również głos w wielu sprawach pozamuzycznych i okołomuzycznych, jak choćby kwestia żydów w muzyce [2]. Z tym ostatnim zagadnieniem wiązać ma się tytułowa kontrowersja, bo kompozytor poruszający wątki antysemickie oskarżany jest o to, że jego twórczość współtworzyła ideowe podwaliny holocaustu. Temat jest oczywiście wielowątkowy, skomplikowany i pełne jego omówienie przekracza zakres tego tekstu. Jednak sądzę, że warto przy okazji słuchania Walkirii pewne wątki przywołać. Choćby po to, aby każdy mógł zająć swoje stanowisko zarówno w sprawie tego kompozytora, jak i może szerszego zagadnienia, a więc tego, czy muzyka może być odbierana w oderwaniu od kontekstu ideologicznego, jaki przyświecał albo mógł przyświecać kompozytorowi.


Powstanie dynastii Wagnerów
Wagner urodził się w Lipsku w 1813 roku, w środkowym okresie twórczości Ludwiga von Beethovena, czyli czasach, które brytyjska socjolog Tia de Nora [3] określiła czasem dojrzewania idei muzyki poważnej. Idea ta bazowała na przekonaniu, że skomplikowanej i hermetyczna muzyka jest symbolem statusu arystokratycznego. Status ten był w porewolucyjnej Europie o tyle istotny, że rosnąca w gospodarczą siłę przemysłowa burżuazja z perspektywy dawnych elit agrarnych stanowiła zagrożenie. Jest to wątek istotny w kontekście Wagnera, gdyż do końca jego życia w 1883 roku podobny popyt na sztukę skomplikowaną będzie zgłaszany. W dodatku, wagnerowski antysemityzm łączył się również z antykapitalizmem kierowanym przeciw burżuazji jako nowej warstwie społecznej, do której akces dla żydów oczywiście nie był ograniczony.

Finansowe losy Ryszarda Wagnera układały się różnie - doświadczył zarówno nędzy, jak i pewnego bogactwa. Bywał dyrektorem teatrów operowych, książęta spłacali jego długi... Jednak finalnie ugruntował swoją pozycję społeczną na tyle, że na kilka lat przed śmiercią był w stanie stworzyć słynny Festiwalu w Bayreuth oraz zapewnić opiekę artystyczną nad nim swoim potomkom. Można powiedzieć, Wagner zapewnił im przynależność do niemieckich elit kulturalnych w naprawdę szerokim sensie. Na tę chwilę już czwarte pokolenie rodziny czuwa nad organizacją festiwalu, który do dziś jest wydarzeniem prestiżowym i dochodowym. Nawiązując do pewnej anegdoty można powiedzieć, że jest to jedno z nielicznych wydarzeń, na które nawet kanclerz Niemiec Angela Merkel zakłada wieczorową suknię, zamiast czarnych spodni w kant. Tak czy inaczej ceny biletów dochodzą nawet do 1700zł i nierzadko trzeba czekać na nie w kolejce 10 lat [4]. 

Wątek rodzinny będzie tu istotny z kilku powodów. Wagner w atmosferze skandalu romansuje z zamężną córką Franciszka Liszta - Cosimą. To ona po śmierci męża będzie kierowała Festiwalem w Bayreuth do 1908 roku. Następnie funkcję tę przejmie do 1930 roku ich syn Zygfryd, którego żonę łączyła głęboka więź z Adolfem Hitlerem. To właśnie ona - Winifred Marjorie Williams, czyli synowa Ryszarda Wagnera będzie kierowała Festiwalem od 1930 do 1945 roku (czyli w dobie władzy NSDAP). Ten okres “pogrobowego” życia twórczości Wagnera stanie się źródłem tytułowej kontrowersji. Twórczości Wagnera przypisywane będzie dawanie przesłanek i zalążków dla nazistowskiej ideologii.



Wagnerowski soundtrack holocaustu(?)
Związki Wagnera, jego muzyki i rodziny z nazizmem prezentowany był przez wielu badaczy [5] z Theodorem Adorno na czele [6], którzy lepiej czy gorzej wykazywali tę tezę. W literaturze dokonano nawet zbioru podobnych analiz, więc nie będę szczegółowo się tym zajmował się nim [7]. Najciekawsze dzieło w tym zakresie zostało napisane w 2013 roku przez prawnuka kompozytora - Gottfrieda [8]. Teza, że Wagner odpowiedzialny za podkład muzyczny nazizmu w jego ustach brzmią szczególnie dobitnie. Zwłaszcza, jak w wywiadach rozwija myśl, mówiąc

można powiedzieć, że [RW] stworzył kulturę, dzięki której mogła dojść do głosu późniejsza ideologia nazistowska. Jego muzyka, libretta, dokładne wskazówki reżyserskie nie musiały być zmieniane w III Rzeszy. Każda nuta pasowała do ideologii, jaka zawładnęła Niemcami. W gruncie rzeczy, będąc artystą, zachowywał się jak Hitler 50 lat później. Autorytatywnie i autorytarnie organizował każdą nutę, ruch na scenie, scenografię[9].

Albo gdzie indziej
Autorytarne, mizoginiczne i rasistowskie dziedzictwo Ryszarda Wagnera. Anachroniczne, nieludzkie i antyeuropejskie. Śmiertelna trucizna przeszłości, której bezwzględnie należy się pozbyć[10].

Jego uzasadnienie nie jest co prawda przekonujące, gdyż bazuje na pewnej nadinterpretacji, w ramach której każdy dokładny plan miałby oznaczać przejawy hitlerowskiego autorytaryzmu. Możemy jednak zadać sobie pytanie, na ile środowisko, które sympatyzowało z niemieckim szowinizmem i skupiało się wokół Wagnera i jego potomków stanowiło inicjującą “infrastrukturę” dla fromowania się ruchu nazistowskiego. Jest to najdalej idące pytanie, które w dużej mierze musi pozostać pytaniem retorycznym. Nie mamy bowiem żadnych narzędzi, które pozwoliłyby nam zweryfikować to, co Wagner myślałby na temat propozycji eufemistycznie zwanych Endlösung der Judenfrage, a więc obozów pracy, cyklonu B i pieców krematoryjnych. Zmarł przecież w 1883 roku, czyli 50 lat przed dojściem Hitlera do władzy i 56 lat przed wybuchem II wojny światowej. Podobna koncepcja stanowi więc pewien rodzaj poszlak, nie zaś “dowód w sprawie Wagnera”.


Nowy festiwal i jego dziedziczenie
Faktycznie, pomiędzy rokiem 1945 a 1951 festiwal został zawieszony, zaś Winifred - synowa Wagnera jako zwolenniczka NSDAP odsunięta od możliwości sprawowania funkcji publicznych. Reaktywowany festiwal kierowany był przez dwóch wnuków kompozytora - Wielanda oraz Wolfganga, zaś po śmierci tego pierwszego w 1966 roku festiwalem aż do roku 2008 kierował tylko Wolfgang. W jednym z wywiadów Wolfgang mówił, że ich celem było
przemyśleć na nowo dzieło naszego przodka. Uwolniliśmy je od ciężaru poprzedniej epoki. Oczyściliśmy z nacjonalistycznego patosu, który do czasu wojny w inscenizacjach Wagnera funkcjonował nie tylko na niemieckich scenach. Dokonaliśmy generalnych cięć i przewartościowań. Środowisko związane z Bayreuth uznało tę drogę za właściwą - jako wyzwolenie i uczłowieczenie monumentalnej konstrukcji myślowej zawartej w dziele Wagnera. Nie stosowaliśmy sztucznych zabiegów, ale wydobyliśmy zawarte w nim uniwersalne treści. Nasze inscenizacje wyznaczały kierunek interpretacji i odnowienia języka teatralnego Wagnerowskich oper[11].

Wspomniany Gottfried, będący doktorem muzykologii to syn autora powyższych słów i można by odnieść przekonanie, że jako muzykolog wydawał się naturalnym spadkobiercą funkcji dyrektora. Jednak z uwagi na konflikt, w jaki popadł z ojcem i częścią rodziny w zakresie zarządzania informacjami o Wagnerze - zwłaszcza chęcią opublikowania korespondencji Hitlera do Winifred Wagner. Uczony w wywiadzie mówił
to ja nie chciałem mieć nic do czynienia z jakąkolwiek spuścizną wagnerowską. To ja zadecydowałem o swoim życiu. Ludzie pytają mnie o Wagnera, ale przecież ja mam też własne życie, żyję we Włoszech. Wagner nie jest jego główną częścią. 
Informacje, które zdaniem muzykologa zawierają listy od Hitlera powinny ujrzeć światło dzienne i sprawić, że rodzinie Wagnerów odebrano by możliwość czerpania zysków z tegoż prestiżowego wydarzenia. 

W 1945 r. rodzina Wagnerów powinna była z wielkim hukiem wylecieć z domu operowego w Bayreuth. I tylko dzięki temu, że zafałszowała historię, utrzymuje się przy władzy. To jest skandal. Ja, Gottfried, nigdy, chociaż mi to proponowano, nie chciałbym być dyrektorem takiej instytucji[12].

W wyniku decyzji zarządu Fundacji Ryszarda Wagnera dyrektorem jego dwa lata starszą siostrę Evę oraz młodszą o 31 lat siostrę przyrodnią Katharinę[13]. Możemy więc spekulować na temat motywacji badacza do tego, aby zająć się kontrowersyjnym odbrązawianiem Wagnera, nie uczestnictwem w tym, co nazywa mitem Wagnera.



Wagner, obrażanie uczuć i sprawa Polska
W Izraelu muzyka Wagnera stanowi temat tabu. Co prawda nie ma żadnej ustawy zakazującej odtwarzania i wykonywania muzyki Wagnera, ale jej obecność ma ranić uczucia ocalałych z holocaustu żydów i ich rodzin. Całkiem niedawno jedna z izraelskich stacji omyłkowo puściła Wagnera, co spowodowało, że musiała przepraszać za tę “niezręczność”[14]. Jest to ciekawy przykład, bo - jak wskazywał Gottfried Wagner w wywiadzie - w czasie wojny doszło do kilku ludobójstw. Zniknęły z powierzchni ziemi całe kultury. Nie chodzi tylko o Żydów, ale również o narody słowiańskie[15]. Muzykolog uczciwie nie wyklucza choćby Polaków z uczestnictwa w traumie II wojny światowej. Przecież Niemcy jako oprawcy Polaków posługiwali się tą samą muzyką, co w przypadku żydów, a w Polsce Wagner jest wykonywany. Można powiedzieć, że Wagner miał inny stosunek do narodu polskiego, niż do żydowskiego i jest to prawa. Bo faktycznie do Polaków nie kierował szowinistycznych pamfletów, a skomponował jako 23-latek uwerturę Polonia, która miała być wyrazem wrażenia jedności i odwagi Polaków w czasie powstania listopadowego. Jednak np. Dostojewski żywił do Polaków ogromną niechęć, czy wręcz nienawiść, a mimo jego dzieła były lekturami obowiązkowymi w polskich szkołach średnich. W tym przypadku udawało się oddzielić dzieło od autora i jego poglądów. Jeśli intencje Gottfrieda Wagnera byłyby podobne i chciałby finalnie współtworzyć silną markę zdenazyfikowanego Festiwalu w Bayereuth, to należałoby się cieszyć, że ktoś próbuje oddzielać to, co w sztuce uniwersalne od niepotrzebnych partykularyzmów. Czy na przykładzie twórczości Wagnera jest to możliwe? Nie wiem, ale polecam Państwu refleksję nad tym tematem w czasie słuchania choćby Walkirii.

***

[1] por. Barenboim, Daniel i Said, Edward. 2008. Paralele i paradoksy. Rozmowy o muzyce i społeczeństwie, Biblioteka Myśli Współczesnej, Warszawa: PIW.
[2] por. Wagner, Ryszard. 1869. Das Judenthum in der Musik, Leipzig: Verlagsbuchhandlung von J. J. Weber.
[3] por. de Nora, Tia. 1997. Beethoven and the Construction of Genius Musical Politics in Vienna, 1792-1803, University of California Press.
[4] por. https://businessinsider.com.pl/lifestyle/podroze/zwiedzanie-bayreuth-opera-richarda-wagnera/zr93fmd
[5] por. np. Ross, Alex. 2012. Reszta jest hałasem. Słuchając dwudziestego wieku, Warszawa: PIW.
[6] zob. Adorno, Theodor. 1971. Wagner, Nietzsche und Hitler, w: tegoż, Gesammelte Schriften, R. Tiedemann (red.), t. 19, Frankfurt.
[7] por. Szczerbowska-Prusevicius, Katarzyna. 2013. Sztuka i ideologia. Antysemickie cienie w twórczości Ryszarda Wagnera i ich konsekwencje, Litteraria Copernicana, No 2(12), s. 18-39 albo Stetkiewicz Lucyna. 2008. Muzyka a tożsamość narodowa. Niewdzięczny przypadek Ryszarda Wagnera i jego tetralogii o Nibelungach, w: Tożsamość i przynależność. O współczesnych przemianach identyfikacji kulturowych w Polsce i Europie, Kempny, Marian; Woronieck, Grażyna, Załęcki, Paweł (red.), Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, s. 137-153.
[8] Wagner, Gottfried. 2014. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Ryszard Wagner - pole minowe, Kraków: Znak.
[9] por. https://historia.uwazamrze.pl/artykul/1120501/ojciec-chrzestny-nazizmu
[10] zob. http://wyborcza.pl/1,75410,17268003,Mroczne_tajemnice_domu_Wagnerow.html
[11] http://maestro.net.pl/document/wywiady/inne/Wagner.pdf
[12] http://wyborcza.pl/1,75410,17268003,Mroczne_tajemnice_domu_Wagnerow.html
[13] https://www.wagnermuseum.de/en/national-archives/richard-wagner-foundation/
[14] https://wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/Izrael.-Radio-publiczne-przeprasza-za-nadanie-muzyki-Wagnera
[15] http://wyborcza.pl/1,75410,17268003,Mroczne_tajemnice_domu_Wagnerow.html

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Share:

środa, 26 grudnia 2018

Paderewski i kwestia jego osobistych wpływów

Artur Szyk, Wilson and Paderewski


Instytucje państwowe nie dały nam zapomnieć, że w 2018 roku minęło 100 lat od odzyskania przez Polskę niepodległości. Często personalizując niepodległość, mówiło się o jej twórcach i - ku zgrozie socjologistów - dobrze, bo nieabsolutyzowana rola jednostek w historii jest faktem. I to w dodatku faktem wartym socjologicznego zainteresowania. Mówi więc się o takich jej twórcach, jak Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Wincenty Witos, Wojciech Korfanty, a nawet Ignacy Daszyński i właśnie o Ignacym Janie Paderewskim. W jego przypadku mówiło się o tym, że to jego "osobiste wpływy" sprawiły, że Polska odzyskała niepodległość. W tym gronie polityków jest on jedynym artystą i dlatego uznałem, że muszę sobie uporządkować pewne sprawy dotyczące jego osoby w społeczno-muzycznym sensie.

"Paddy" jako celebryta

Zacznę od tego, że przed lekturą książeczki Ludwika Stommy pt. Polskie złudzenia narodowe kojarzyłem go raczej z nazwami ulic niż np. wielką karierą. W szkole pewnie coś było o jego działalności politycznej u zarania II RP, ale nie myślałem o Paderewskim jako o wielkim patriocie czy mężu stanu. Stomma pisał, że szkolne mówienie o patriotyzmie Paderewskiego to nudna sztampa, bo życie autora Manru obfitowało w wiele fascynujących wydarzeń. Przytaczana przez Stommę faktografia pochodzi z pracy Erica Lipmanna pt. Paderewski. L'idole des annees folles (Paryż, 1984, pl. Paderewski. Idol szalonych lat) choć pewnie źródła i opracowania w tym zakresie można mnożyć. Czytamy więc, że w pod koniec XIX w., w czasach niemal wiktoriańskich

był Paderewski postacią fascynującą tłumy na całym świecie — do tego stopnia, że ukuto we Francji, w Anglii i za oceanem termin „padermania", który stosowany jest niekiedy do dzisiaj, opisuje jednak bynajmniej nie polityczne i pośrednio tylko artystyczne zjawisko. Pamiętamy wszyscy dobrze z koncertów Beatlesów, Elvisa Presleya czy Billa Haleya widoki tłumów (...), przede wszystkim młodych dziewcząt, wpadających w ekstazę, płaczących, krzyczących, wznoszących ręce do nieba w konwulsyjnych gestach, dygocących z przejęcia, gotowych na wszystko, byle tylko dotrzeć do idoli, dotknąć ich, niechby tylko zobaczyć z bliska. (...) Młode londyńskie mieszczki, których nikt nie posądziłby o cień temperamentu, przepychają się ku schodom, tratują, krzyczą: „Bierz nas, należymy do ciebie, jesteśmy twoje!". Następnie zadzierają spódnice i pokazują frywolne majteczki, na których wyhaftowane jest JEGO nazwisko obok czerwonych serc. (...) W Stanach Zjednoczonych zagradzać trzeba całe ulice, którymi ma przejeżdżać Paderewski. Pod jego hotelem na Piątej Alei kordon policji stoi dzień i noc. Od chwili, kiedy oszalała wielbicielka rzuciła się z nożyczkami, aby uciąć pukiel JEGO włosów, pianiście wszędzie towarzyszy kilkunastoosobowa obstawa. Jednej z pań udaje się zatrudnić w roli kelnerki w hotelu, w którym rezyduje Paderewski. Dzięki temu może przynieść mu do salonu śniadanie, zrzuciwszy z siebie przedtem w przedpokojach całą garderobę [Stomma 2007: 136].

Antropolog zauważa, że Ignacy Jan niewątpliwie był świetnym pianistą, ale takich było w jego czasach wielu. Jednak żaden z nich nie był aż takim nowoczesnym geniuszem autoreklamy. Trzeba przyznać, że Paderewski przywiązywał wagę do zarządzania wizerunkiem. Był w tym rodzaj strategii marketingowej, w której każdy sukces stawał się elementem kolejnych sukcesów, w dodatku okraszanych nowymi sloganami reklamowymi. Przykładowo, ku oburzeniu wiedeńskich krytyków, nakazywał rozdawanie przed koncertami ulotek, gdzie anonimowe opinie słuchaczy miały urastać do rangi obiektywnych diagnoz. Jedna z nich miała brzmieć następująco: Jego muzyka jest jednocześnie intymna i uniwersalna, albowiem jest to muzyka anielska. Niechęć autorytetów wedle podejrzeń Stommy miała wzbudzać skandal, który reklamował koncerty. Pełne sale koncertowe w Wiedniu wykorzystano do sloganu na koncert w Paryżu (Artysta, który wypełnił wiedeńskie sale), a paryski sukces poskutkował kolejnym hasłem reklamowym. W Londynie polski pianista reklamował się już jako paryski lew. Skojarzenie animalne to też element wizerunku artysty, którego fryzura również nie była przypadkowa. W tle działalności artystycznej przeplatała się historia tułacza ze zniewolonego przez zaborców narodu. Stomma moim zdaniem popełnia tu błąd nadintepretacji, gdy miesza intencjonalne elementy wizerunku scenicznego (biały frak, lwia grzywa, ostentacja, przepych) z przekonaniami społeczno-politycznymi. Trudno domniemywać bowiem zakładać, że przywiązanie do barw biało-czerwonych oraz odwoływanie się do muzyki Chopina miało być tylko wizerunkiem scenicznym Paderewskiego. Moje intuicje szłyby w przeciwnym kierunku i wrócę jeszcze do tego w podsumowaniu.

Paderewski dzięki ogromnej popularności zgromadził ogromny majątek. Niech za dowód tego, ile zarabiał Paderewski posłuży cytat z Krzesimira Dębskiego:

Nie do końca zdajemy sobie sprawę, jak wielkim artystą, celebrytą i mężem stanu był Paderewski. Przecież on sfinansował 100-tysięczną Armię Hallera. Wydał też majątek na pomoc charytatywną dla odrodzonej po I wojnie światowej Polski. A po Stanach Zjednoczonych podróżował prywatnym pociągiem ze służbą, fortepianami i papugami. Były miasta, które zbudowały linie kolejowe, żeby przyjąć Paderewskiego!
Sumy te pozwoliły mu właśnie na zakup hiperluksowego Wagonu Polonia (którym przemierzał USA) albo rezydencji w Riond-Bosson w Morges, koło szwajcarskiej Lozanny, gdzie próbował tworzyć opozycję antysanacyjną znaną jako Front Morges. Dlaczego? Podejrzewam, że dlatego, iż było go po prostu stać na to, by przekazywać pieniądze na to, co uważał za słuszne. 


Premier Paderewski jako mąż stanu. 13 punkt

Trudno mówić o tym, kiedy, jak i dlaczego zaczęła się miłość J. I. Paderewskiego do Polski i zainteresowanie tym, co tam Panie w polityce. Jednak najkrócej mówiąc po prostu polskość była dla niego wartością. Albo mówiąc bardziej żargonowo: w systemie aksjonormatywnym kompozytora idea polska miała specjalne miejsce i była silnie zakorzeniona. Myślę, że nie było to nic niespotykanego, jak na owe czasy i jak na środowisko, z którego pochodził. Paderewski urodził się we wsi na Żytomierszczyźnie w 1860 roku, czyli krótko przed wybuchem powstania styczniowego. Biograf kompozytora - Henryk Przybylski - pisze, że dorastał w otoczeniu, w którym idea narodowa była intensywnie propagowana. Jego matka była córką przyjaciela Adama Mickiewicza - Zygmunta Nowickiego, profesora historii na Carskim Uniwersytecie Wileńskim. Jego ojciec był uczestnikiem wspomnianego powstania styczniowego (za co trafił do więzienia w Kijowie). Nawet jego nauczyciel historii był uczestnikiem powstania listopadowego... Tematyka narodowowyzwoleńcza była więc powietrzem, którym oddychał tak, jak dzisiejsi celebryci oddychają buddyzmem i jogą czy prawami zwierząt. Te ideały kulturowe, pożądane zachowania i cele działań to właśnie coś, co socjologowie nazywają wartościami. Florian Znaniecki upatrywał wręcz w badaniu procesów tworzenia się nowych wartości celu uprawiania socjologii. Paderewski w ten, a nie inny sposób definiował swoje wartości i mając już ustabilizowaną pozycję społeczną jako wielkiego muzyka poświęcał się im.

To, o czym możemy mówić w wypadku Paderewskiego to jest wykorzystanie statusu celebryty (kogoś rozpoznawalnego, skupiającego uwagę szerszych kręgów społecznych) do tego, by rozpropagować jakąś ideę. Mówiąc brzydko socjologicznie i to w dodatku po francusku jest to konwersja kapitału symbolicznego na kapitał polityczny, bo Paderewski mówił: Będę mówić o Polsce i ludzie będą zmuszeni myśleć o Polsce, a to jest właśnie sposób, dzięki któremu Polska trafi do myśli i czynów tych ludzi (za http://www.tvn24.pl)

Kompozytor dowiedział się, że najbliższym i najbardziej zaufanym doradcą ówczesnego prezydenta USA był Edward Mandell House. Postanowił go poznać i zaprzyjaźnić się z nim. Z uwagi na to, że był nie kim innym, a opisanym powyżej Paddym, to cel ten został osiągnięty (i to pewnie bez wizualizacji!). Dalej wiemy tylko, że E. M. House prosi Paderewskiego o napisanie oficjalnego pisma do prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona, w którym uzasadniał konieczność odbudowy niepodległości Polski, a także przyznania jej Prus Wschodnich i Gdańska (za Pamięć Polski). Niedługo po tym prezydent w orędziu do Kongresu przedstawił 14 punktów porządkujących sytuację polityczną w Europie po I wojnie światowej. Wśród nich znalazł się punkt 13, który pozwolę sobie przytoczyć w oryginale
XIII. An independent Polish state should be erected which should include the territories inhabited by indisputably Polish populations, which should be assured a free and secure access to the sea, and whose political and economic independence and territorial integrity should be guaranteed by international covenant.
Można powiedzieć, że mieliśmy tu pełen sukces, bo celebryta wymyślił, pośrednik przekazał, a prezydent ofiarował upragnioną niepodległość. No nie jest tak pięknie do końca. Raczej casus ten pokazuje nam, jak działa dyplomacja, negocjacje, ścieranie interesów oraz przetwarzanie pomysłów przychodzących z zewnątrz do systemu imperialnego, który głownie dba o własny interes. Paderewski przecież nie dopiął swego w pełni, bo granice odrodzonej, II RP nie pokrywały się w pełni z tym, co stanowiło jego wizję niepodległej Polski w jego przekonaniu. Wizja ta - zwana skrótowo koncepcją Stanów Zjednoczonych Polski - bazowała na stworzeniu państwa federacyjnego na wzór USA. Składowymi tego państwa miały być królestwa Polski, Litwy, Polesia i Halicji (zob. mapka poniżej). 

Decyzja USA w zakresie porządku politycznego w Europie była inna. Nie odbudowano Polski jako królestwa federacyjnego (Rzeczpospolitej Czworga Narodów) a jako republikę, która już w konstytucji marcowej z 1921 roku wskazywała, że nie uznaje przywilejów rodowych ani stanowych, jak również żadnych herbów, tytułów rodowych i innych z wyjątkiem naukowych, urzędowych i zawodowych.



Żeby zrozumieć całą tę sytuację myślę, że trzeba uwzględnić tzw. szerszy kontekst tego, że prezydent USA w podobny sposób wyróżnił Polskę, bo przecież nie chciał spełniać marzeń wieszczów czy nawet Kościuszki i Puławskiego. Dlatego musi tu paść wtręt geopolityczny, bo sądzę, że on w dużej mierze wyjaśnia tło przebiegu negocjacji, które pomysł Paderewskiego zainicjował. Najprawdopodobniej amerykańscy politycy są pragmatyczni i raczej nie podejmują decyzji, które nie opłacałyby się im jako państwu. Stan Zjednoczone to światowe mocarstwo i państwo specyficzne przede wszystkim ze względu na swoje geograficzne położenie. Jest ono położone z dala od tzw. wyspy światowej, czyli połączonych lądowo kontynentów Azji, Afryki i Europy. Według Alfreda Mahana to właśnie dzięki tej lokalizacji powinno ono być nastawione na balansowanie wpływów innych mocarstw dążenie do tego, żeby światowy handel przebiegał drogą morską, a nie lądową. Spełnienie tych warunków gwarantuje im silniejszą pozycję. W ich interesie jest więc ograniczanie rozwoju zarówno Rosji, jak i Niemiec na Nizinie Środkowoeuropejskiej, czyli m.in. na terenach obecnej Polski. Nizina ta jest o tyle istotna, że stanowi pogranicze pomiędzy tzw. Heartlandem i Rimlandem (zob. mapa poniżej). Z kolei Halrofd Mackinder w pisał o tych terenach, że

kto panuje we wschodniej Europie - panuje nad [całym - ZS] Heartlandem (sercem Eurazji). Kto panuje nad sercem Eurazji - ten panuje nad wyspą światową. Kto panuje nad wyspą światową ten panuje nad światem.
Stąd pewnie pochodzą twarde podstawy zainteresowania Wilsona Paderewskim. USA wchodząc do I wojny światowej, chciało sprawić, żeby ani Rosja, ani Niemcy nie wyszły z niej zwycięsko. Dlatego wciśnięcie pomiędzy te państwa bloku nowych państw osłabia je i tym samym umacnia USA. Na tych geopolitycznych podwalinach polska niepodległość została tak na prawdę zbudowana i najprawdopodobniej nic innego nie przekonałoby Wilsona, by zwrócił uwagę na "osobiste wpływy" Paderewskiego.





Podsumowanie
Sylwetka I. J. Paderewskiego jako sprawnego celebryty nie wyczerpuje oczywiście opisu jego osobowości, dążeń czy ideałów. Myli się Stomma, który redukuje go do wymiaru sukcesu rynkowego, pisząc, że był
niezrównanym manipulatorem, krezusem, Wielkim Gatsbym, prorokiem pięknej muzyki i jarmarcznego gustu, postacią z tysiąca i jednej nocy, która wypracowała jednocześnie do perfekcji dar posługiwania się nowoczesnymi mediami.
Patriotyzm Paderewskiego był tłem jego aktywności, która nie może być jednak tylko i wyłącznie do patriotyzmu redukowana. Miał osobiste ambicje i motywacje, by odnieść sukces jako jednostka, ale nie zapominał o sprawie polskiej i dziewiętnastowiecznej tradycji narodowowyzwoleńczej. Wkomponował umiłowanie polskości i Polski w swoją działalność artystyczną i uczynił z niej swój znak rozpoznawczy (niczym biało-czerwony, luksusowy wagon kolejowy). Podobnie do tego, jak różne idee wplatają w swoją twórczość współczesne gwiazdy pokroju Natalii Przybysz albo Ariany Grande.

Nie chciałbym nie doceniać osobistych zasług kompozytora w zakresie dążenia do uzyskania przez Polskę niepodległości. Jednak możemy zadać nieco inne pytanie, czy gdyby nie on, to czy USA faktycznie nie dążyłoby do zbalansowania układu sił w Europie i tak czy inaczej zaproponowałoby utworzenie podobnego do II RP tworu? Możliwe, że gdyby nie Paderewski, to padłoby na Austrię, Węgry bądź Rumunię. Adam Smith używając metafory niewidzialnej ręki rynku pisał o tym, że suma "indywidualnych chciwości" tworzy największy dochód społeczny (czyli tzw. dobro wspólne). Hegel z kolei upatrywał w tym manipulacyjnych działań tzw. chytrego rozumu, który nad nami czuwa i mimo, że zdaje się nam, że działamy w swoim tylko interesie, to mimochodem działamy również dla różnych innych interesów wspólnych. Choć Paderewski zupełnie nie wydaje się osobą, która miałaby być bezwolnym aktorem zapisanej dla niego roli. Jego historia pokazuje rolę działań jednostkowych, które nie tylko są determinowane społecznie, ale nade wszystko determinują nowe konteksty ludzkich działań - tworzą nową rzeczywistość, która bez tych właśnie działań byłaby zupełnie inną rzeczywistością.


Ignacy Jan Paderewski i jego rola w Paso Robles w Kaliforni

A jak kogoś interesuje więcej socjologii o Paderewskim, to jest cała książka

  • Bokszańska Grażyna. 1993. Polityka-biografia-przywództwo: socjologiczne studium przywódczej kariery Ignacego Jana Paderewskiego, Łódź. 



Niniejszy tekst nie został dofinansowany z programu Niepodległa MKiDN, a szkoda! ;-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Share:

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Jak popularna jest muzyka poważna?





Kategoria "muzyki poważnej" dla wielu może być nieprecyzyjna i część muzykologów pewnie może się o nią oburzać. Poruszałem już ten temat. Trzymam się jednak tej kategorii, bo jest ona powszechnie zrozumiała i stosowana w badaniach ilościowych. Choć może warto byłoby kiedyś zbadać, jak powszechnie jest zrozumiała i co konotuje.

Brytyjski semiotyk muzyki, Philip Tagg próbując uporządkować kwestię znaczenia tego terminu wyróżnił trzy typy muzyki: ludową, artystyczną i popularną (por. Tagg 1982).  Przyjmuję więc, że jest to określenie synonimiczne do precyzyjniejszego, czyli właśnie zachodniej muzyki artystycznej, posiadającej swoje cechy (występowanie notacji muzycznej, pewnych instytucji, instrumentarium i teorii estetycznej).

Badania nad słuchaniem muzyki w Polsce prowadzono wiele razy - wliczała je kiedyś Katarzyna M. Wyrzykowska (tu i tu). Omówię wyniki badań nad muzyką poważną na podstawie wybranych studiów, w których ten wątek był poruszany. Ograniczę się do badań wykonywanych po 1989 roku, zakładając, że cezura ta w istotny sposób odciska się na życiu społecznym w Polsce. Przedstawię wyniki badań, w których stosowano różne kategorie zmiennych. Analogiczne zmienne będę z sobą porównywał.

Oczywiście nie ulega wątpliwości, że muzyka poważna jest niszowym gatunkiem muzycznym. Ale na zarzut o śmierci muzyki poważnej (gdy taki w dyskusjach się pojawi) pewnie można odpowiedzieć, że muzyka poważna umiera już całkiem długo, a orkiestry wciąż istnieją, publiczność na koncerty chodzi, a nowe pokolenia muzyków ciągle się kształcą.

Wątek słuchania muzyki poważnej w badaniach ilościowych obecny był przynajmniej 13 razy, z czego w ostatnich 5 latach aż 7 razy (zob. tabela poniżej). Innymi słowy, pomiarów słuchalności mamy dość dużo, a w ostatnich latach całe zatrzęsienie. Mając dostęp do wyników badań, warto doprecyzować, jaka dokładnie jest skala tej niszowości, co jest przedmiotem tego wpisu.

Tabela 1. Zestawienie pomiarów słuchalności muzyki poważnej po 1989 roku

Frekwencja słuchania

W badaniach z 1993 oraz 1996 roku OBOP zapytał respondentów o stosunek do muzyki poważnej w telewizji. Respondenci udzielali odpowiedzi na czterostopniowej skali porządkowej (stosowanej również w badaniu z roku 1983):
A. Unikam tej muzyki
B. Nie słucham chętnie, ale nie unikam
C. Nie szukam specjalnie, ale jak jest to słucham chętnie
D. Specjalnie jej szukam
Najwięcej respondentów (43%) w roku 1993 wskazało, że nie słucha muzyki poważnej chętnie, ale też jej nie unika. Natomiast trzy lata później najwięcej badanych (41%) deklarowało, że oglądając telewizję unika tej muzyki. Zaledwie kolejno 4% i 5% badanych wskazywało na to, że oglądając telewizję specjalnie szuka muzyki poważnej. Zdecydowanie więcej badanych, bo 26% oraz 21% deklarowało, że nie szuka tej muzyki specjalnie, lecz gdy się z nią zetknie w telewizji, to słucha jej z przyjemnością (por. wykres poniżej).

Wykres 1. Postawy wobec muzyki poważnej w telewizji

W 2002 roku TNS OBOP zapytał ponownie o preferencje muzyczne. Wśród wielu gatunków muzyki respondenci badań omnibusowych mieli wskazać te, które lubią, których nie lubią oraz których nie znają. Cztery lata później na tej samej trzystopniowej skali pomiaru dokonała siatka ankieterska TNS Pentor. Badanie odbyło się w ramach realizacji grantu Chopin w kulturze polskiej, którego moduł badań ilościowych nad recepcją postaci i muzyki kompozytora merytorycznie koordynowała Barbara Pabjan (z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego).

Wyniki, które odnotowano w ramach tych badań były dość zbliżone. Kolejno 32% oraz 34% respondentów deklarowało, że lubi muzykę poważną, a kolejno 63% oraz 65% badanych deklarowało, że muzyki tej nie lubi (por. wykres poniżej). Wyniki te odpowiadają sumie odpowiedzi z kategorii C i D w pomiarach OBOPu z lat 1990 (30% i 36%).

Wykres 2. Postawy wobec muzyki poważnej

Pod koniec 2007 roku na zlecenie agencji STX Jamboree TNS OBOP wykonał badanie, które było kompleksowe (podobnie jak wspomniane studia Barbary Pabjan). Dotyczyło praktyk muzycznych w szerszym sensie, nie zaś samego słuchania/lubienia muzyki. Jedno z pytań, jakie postawiono dotyczyło jednak ulubionych gatunków muzyki (respondenci mogli wybrać dowolną liczbę odpowiedzi). Muzykę poważną wybrało 15% badanych. Można powiedzieć, że jest to o połowę mniej niż we wcześniejszych badaniach. Jednocześnie jest to znacznie więcej niż osób, które w 1993 i 1996 roku deklarowały, że szukają w telewizji muzyki poważnej. Było to - przypomnijmy - 4-5% badanych.

Dwa lata później 22,1% respondentów wskazało ankieterom Głównego Urzędu Statystycznego, że słucha muzyki klasycznej (tu: synonim do określenia muzyka poważna). GUS od 2009 roku ma co pięć lat wykonywać pomiary uczestnictwa w kulturze, o czym pisałem tu. W 2014 roku było to mniej, bo 18,9% badanych (różnica 3,18 pkt. proc.).

1 października 2010 roku powstał Instytut Muzyki i Tańca, który jako państwowa instytucja kultury ma za zadanie prowadzić działalność na rzecz rozwoju kultury muzycznej i tanecznej w Polsce. Analizowanie dostępności do muzyki jest jego pierwszym zadaniem statutowym. Od roku 2012 na jego zlecenie dokonano przynajmniej trzech pomiarów odbioru muzyki poważnej. Przy okazji setnych rocznic urodzin Witolda Lutosławskiego w 2013 roku oraz Andrzeja Panufnika w roku 2014 (pre-test i post-test po obchodach roku Panufnika). Wszystkie pomiary wykonywało Centrum Badań Opinii Społecznej. Podobnie, jak badania w roku 2015 i 2016. 

We wszystkich badaniach CBOSu pytano o dwa rodzaje odbioru muzyki poważnej: pośredni (radio, telewizja, Internet lub płyty) oraz bezpośredni (koncert “na żywo” czyli w filharmonii, na sali koncertowej, itp.) i przyjęto czterostopniową skalę porządkową:
A. Wiele razy
B. Kilka razy
C. Raz
D. Ani razu
Nie chcę przytaczać tu wszystkich danych (bo można je podejrzeć tu), więc prezentuję wyniki uśrednione dla wszystkich 5 pomiarów. Najwięcej osób oczywiście ani razu nie słuchało bezpośrednio muzyki poważnej - 83,6% (choć podejrzewam, że wynik ten powinien być jeszcze wyższy). Wiele razy bezpośrednio muzyki poważnej miało słuchać 1,8% badanych. Kilka razy słuchało jej tak 6,8%. Zatem przynajmniej kilka razy bezpośrednio muzyki poważnej słuchało 8,6% badanych i pośrednio 46,8% badanych.

Wykres 3. Średnie wyniki słuchania pośredniego i bezpośredniego muzyki poważnej w Polsce w latach 2012-2016


Podstawowe analizy 

Nie musimy poprzestawać na określeniu wyników częstości deklaracji słuchania, preferowania, unikania czy też szukania muzyki poważnej. Można bowiem skrzyżować je ze zmiennymi niezależnymi. Najbardziej ogólne analizy obecne są we wszystkich raportach, gdzie wskazuje się, że muzyki poważnej chętniej słuchają mieszkańcy dużych miast, osoby posiadające wyższe wykształcenie, pracujący jako specjaliści, przedstawiciele wolnych zawodów, zajmujący kierownicze stanowiska. Przytoczę tu kilka analiz krzyżowych. Z uwagi na to, że pomiary GUSu prowadzone są na największych próbach, to ich wyniki omówię. Skupię się na odniesieniu wyników do takich zmiennych, jak wiek, wykształcenie oraz przynależność do grup zawodowych.

a. Wiek
Odnotowano zależność słuchania muzyki poważnej od przynależności do grupy wieku. Zarówno w pomiarze z roku 2009, jak i 2014 roku występowała zależność linowa. Im wyższy wiek, tym większe prawdopodobieństwo, że dana osoba słucha muzyki poważnej (por. wykres poniżej).

Wykres 4. Słuchanie muzyki poważnej a wiek

b. Wykształcenie
Również w przypadku wykształcenia odnotowano zależność liniową. Słuchanie muzyki poważnej najwyższe było w grupie z wykształceniem wyższym (37,61% w 2009 roku i 38,31% w roku 2014), zaś najniższa w grupie z wykształceniem podstawowym (13,12% w 2009 roku i 7,32% w roku 2014). Zauważyć należy, że podział pomiędzy dwiema skrajnymi grupami wykształcenia pogłębił się. W 2009 roku odnotowano różnicę na poziomie 24,49 pkt. proc., zaś w 2014 roku wynosiła ona 30,99 pkt. proc., czyli wzrosła o 6,5 pkt. proc (por. wykres poniżej). Dodam jeszcze, że wykształcenie było zmienną najsilniej korelującą z wiedzą o tym, kim był Witold Lutosławski. Współczynnik Φ-Yule'a (mierzący siłę związku pomiędzy dwiema zmiennymi, mierzonymi na skalach nominalnych) wyniósł 0,53 (w przypadku wieku było to 0,45).

Wykres 5. Słuchanie muzyki poważnej a wykształcenie

c. Zawód
Najwyższy odsetek odnotowano w grupie kadry kierowniczej (86%), co jest dość wysokim wynikiem, który w dodatku wyższy jest od wyniku osiągniętego przez kolejną grupę, czyli pracujących na własny rachunek o 24 pkt. proc. W dalszej kolejności odnotowano pracowników biurowo-administracyjnych (54%) oraz personel średniego szczebla (52%). Najniższe wyniki odnotowano w grupie robotników niewykwalifikowanych (16%) oraz rolników (19%) (por. wykres poniżej).

Wykres 6. Słuchanie muzyki poważnej a przynależność do grup zawodowych



Wnioski
Na podstawie wielu pomiarów można śmiało stwierdzić, że muzyka poważna nie należy do ulubionych gatunków muzycznych w polskim społeczeństwie (choć pewnie nie tylko w nim). Według wyników z projektu badawczego Muzykowanie w Polsce. Badanie podstawowych aktywności muzycznych Polaków (w którym brałem udział) 33% badanych wskazywało, że muzykę poważna wchodzi w orbitę ich preferencji muzycznych (por. s. 54). Jako bardzo preferowany (bardzo lubi tę muzykę) gatunek wskazało ją 11% badanych a 22% jako gatunek preferowany (lubi tę muzykę). 

Zatem popularność muzyki poważnej jako wszelkie przejawy kontaktu z nią i względnego lubienia jej, to wynik na poziomie pomiędzy 1/3 a 1/2 polskiej populacji. Natomiast popularność muzyki poważnej jako jej słuchanie z jakąkolwiek regularnością dotyczy najwyżej 6-7% Polaków. Jest to mniej więcej tyle samo, co w 2014 i 2015 roku umiało prawidłowo odpowiedzieć na pytanie CBOSu, że Andrzej Panufnik był kompozytorem. Zatem segment muzyki poważnej może wynosić maksymalnie 2,5 mln osób. Jednak wydaje się to dużo, za dużo. Dlatego watro tą estymację uzupełnić w odwołaniu do wyników innych badań, jak np. słuchalność stacji radiowych.

Wyniki słuchalności stacji radiowych prezentujących muzykę poważną, czyli Drugiego Programu Polskiego Radia oraz RMF FM Classic (muzyka filmowa + szlagiery muzyki poważnej) są na jeszcze niższym poziomie. Wg pomiarów z lat 2012-2016 audytorium tych stacji wynosiło średnio 0,9% (PR II) oraz 1,7% (RMF Classic). Kantar Milward Brown pomiary wykonuje na reprezentatywnej próbie (N≈84 000). Zatem możemy szacować, że jest to audytorium na poziomie pomiędzy 250 a 500 tys. osób (por. wykres poniżej).

Wykres 7. Ogólnopolski zasięg słuchalności radiostacji z muzyką poważną w latach 2012-2016
Źródło: Badania Radio Track

Rozrzut szacunków pomiędzy 2,5 mln osób a dziesięciokrotnie mniejszą liczbą, czyli 250 tysiącami osób tworzących segment muzyki poważnej to spora różnica. Sądzę jednak, że innych szacunków nie da się wykonać i trzeba pozostać przy następującej wallersteinującej strukturze popularności muzyki poważnej w Polsce:
  • RDZEŃ SŁUCHACZY(250 000 osób), 
  • PÓŁ-PERYFERIE SŁUCHALNOŚCI (2 500 000 osób) oraz 
  • PERYFERIE ZNAJOMOŚCI (12 500 000) osób.
Celowo nie definiuję tych kategorii dokładniej. Może kiedyś jeszcze do tego wrócę.

===   ===   ===
Literatura:
- Muzyczne upodobania Polaków, Grzelak Dorota. 1996. Ośrodek Badania Opinii Publicznej, dostępne: http://tnsglobal.pl/archiv_files/M.1365.pdf (2 marca 2017)
- Muzyczny portret Polaków, Czajka Artur, 2008. TNS OBOP, dostęp: http://www.tnsglobal.pl/uploads/6066/TNS_OBOP_Muzyczny_portret_Polakow.doc
- Muzykowanie w Polsce. Badanie podstawowych form aktywności muzycznych Polaków, Białkowski Andrzej, Migut Mateusz, Socha Ziemowit, Wyrzykowska Katarzyna. 2014. Fundacja "Muzyka jest dla wszystkich", dostęp: http://www.muzykajest.pl/muzykowanie
- Pabjan Barbara. 2009. Recepcja postaci i twórczości Chopina we współczesnym społeczeństwie polskim, w: Gołąb Maciej, Chopin w kulturze polskiej, Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, s. 69–113.
- Preferencje muzyczne Polaków, Lenczewska Elżbieta, Kowalski Jarosław, 2002. TNS OBOP, dostęp: http://obop-arch.tnsglobal.pl/archive-report/id/132
- Raport o obecności muzyki Witolda Lutosławskiego w życiu muzycznym w Polsce i na świecie, Cichoń Ewa. 2012. Instytut Muzyki i Tańca, dostęp: http://imit.org.pl/uploads/materials/files/RAPORT%20o%20obecno%C5%9Bci%20muzyki%20Witolda%20Lutos%C5%82awskiego_1994-2012%20-%20IMIT.pdf
- Szlendak Tomasz. 2014. Formy aktywności kulturalnej, w: Praktyki kulturalne Polaków, Drozdowski i in. (red.), Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, dostęp: http://nck.pl/media/attachments/308153/praktyki-kulturalne-polakow-publikacja%20(1).pdf
- Tagg Philip. 1982. Analysing popular music: theory, method and practice, Popular Music, nr 2, s. 37-65 (on-line).
- Uczestnictwo ludnosci w kulturze w 2009 roku, Łysoń Piotr. 2012. Główny Urząd Statystyczny, dostęp: http://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/kts_uczestnictwo_ludnosci_w_kulturze_w_2009.pdf
- Uczestnictwo ludnosci w kulturze w 2014 roku, Łysoń Piotr (red.). 2016. Główny Urząd Statystyczny, dostępny: http://www.nck.pl/media/attachments/317440/Uczestnictwo%20ludno%C5%9Bci%20w%20kulturze%20w%202014%20r..pdf
- Wyniki badania omnibusowego na temat znajomości osoby Andrzeja Panufnika, 2015. Centrum Badania Opinii Społecznej http://imit.org.pl/uploads/materials/files/Wyniki%20badania%20omnibusowego%20Andrzej%20Panufnik.pdf
- Zainteresowanie Konkursem Chopinowskim, Omyła-Rudzka Małgorzata. 2015. Centrum Badania Opinii Społecznej, dostęp: http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2015/K_154_15.PDF

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Share: