Idea



Ten popularnonaukowy blog dotyczy oczywiście socjologii muzyki, czyli dyscypliny badawczej z pogranicza socjologii kultury i muzykologii systematycznej. Teoretyczno-metodologicznie, będącej częścią socjologii, nie zaś muzykologii. Aczkolwiek ze względu na inkluzywność definicji przedmiot tej subdyscypliny pojmuję w myśl słów muzykologa, Zofii Lissy. Mianowicie, przedmiotem socjologii muzyki jest „całokształt zagadnień zawartych w sformułowaniu muzyka a społeczeństwo” [Wstęp do muzykologii, 1970]. Inną sprawą są moje przed-sądzenia (Gadamerowskie prae-judicium) teoretyczno-metodologiczne, których będę starał się mieć tu jak najwięcej. Od fenomenologii i etnometodologii przez statystykę kultury i badania uczestnictwa w kulturze aż po socjobiologię czy fizykę dźwięku. Jednak w pełni podpisuję się pod słowami Petera L. Bergera na temat problemów współczesnej anglosaskiej i germańskiej socjologii, iż trapi ją fetyszyzm metodologiczny i kontrkulturowa instrumentalizacja. Obu będę się wystrzegał.


Co do samych podstaw socjologii muzyki to przyznaję rację Tomaszowi Misiakowi (kiedyś z Instytutu Socjologii UŁ, później autorze tekstów piosenek m.in. Alicji Majewskiej czy Jerzego Połomskiego), że między muzyką a społeczeństwem jako zjawiskami zachodzą ontologiczne podobieństwa. Odwołując się do słów Piotra Sztompki zsocjologicznego przedszkola trzeba zauważyć, że
[d]la dzisiejszej socjologii (...) społeczeństwo to nie konkretna zbiorowość, lecz raczej swoisty rodzaj rzeczywistości, która manifestuje  się w najrozmaitszy sposób w zbiorowościach najrozmaitszej skali [Socjologia. Analiza społeczeństwa, 2002].
Podobnie rzecz ma się z muzyką, która jest niemal równie nie uchwytna, choć co oczywiste słyszalna. Nicholas Cook [Muzyka. Bardzo krótkie wprowadzenie, 1998/2000] pisze, że mimo iż Europejczycy mówią o muzyce jako o nutach, instrumentach czy płytach, to przecież nie są one wszystkie tożsame z muzyką (jak społeczeństwo nie jest tożsame ze zbiorem ludzi). Muzyka jest tym, co ,,znajduje się pomiędzy nutami'', tym co płynie z instrumentu i tym, co zostało zarejestrowane na płytach. Myślę, że kwestię tę trafnie oddaje obrazek zamieszczony powyżej, gdzie interakcja (czyli najmniejsza, niepodzielna forma istnienia społeczeństwa) przenika się z muzyką. Jednej i drugiej nie da się narysować wprost, aczkolwiek większość obserwatorów będzie co do tego zgodna, że interakcja społeczna w obrębie powyższego kwartetu zachodzi i skutkiem tego słyszymy muzykę. Inną podstawą sensowności uprawiania socjologii muzyki jest ten prosty fakt, że muzyka jest efektem kooperacji jednostek, grup jednostek i instytucji. Muzyka jest działaniem społecznym w klasycznym, Weberowskim sensie, czyli takim ludzkim zachowaniem, któremu nadawane jest znaczenie oraz które w swoich zamierzeniach nastawione jest na innych ludzi (zob. Gospodarka i społeczeństwo, 2002).


Ale dlaczego niniejszy blog nazywa się Muzyka/dźwięk, społeczeństwo/kultura a nie po prostu muzyka a społeczeństwo lub socjologia muzyki, spyta dociekliwy czytelnik. Wybór takiej, poszerzonej perspektywy padł z dwóch przyczyn: muzycznej i społecznej. Blog jest propozycją innego spojrzenia na socjologię muzyki niż badanie muzyki w społeczeństwie czy społeczeństwa w muzyce. Bliskie jest to ujęcie badaniu muzyki jako społeczeństwa (zob. Nathalie Heinch, Socjologia sztuki, 2010). Zakładam, że badanie muzyki jest badaniem szczególnej, nieprzypadkowej i kolektywnie zdefiniowanej konfiguracji dźwięków. Stąd właśnie tytułowa muzyka ,,łamana na'' dźwięk.  Z kolei skupianie się na badaniu spraw społecznych (czyli interakcji/władzy, struktur/funkcji, konfliktów/kooperacji etc.) jest moim zdaniem w przypadku odnoszenia się do muzyki nazbyt fragmentaryczne, gdyż ta szczególna organizacja dźwięku w czasie, jaką jest muzyka niezwykle intensywnie oddziałuje na sferę ludzkich emocji, przez co łączy się nierozerwalnie z wartościami, czyli kulturą. Dlatego w tytułowe społeczeństwo ,,złamane jest z'' kulturą.



***
Blog powstał z kilku powodów, kolejno:
  • żeby spróbować rozpoznać e-zainteresowanie poruszaną problematyką,
  • żeby prezentować znalezione w sieci, w bibliotekach i księgarniach, na konferencjach i w mediach materiały, które komuś mogą się do czegoś przydać lub kogoś zainteresować,
  • licząc na dyskusje nad poruszanymi problemami,
  • i w końcu, żeby zmotywować siebie do intensywniejszych poszukiwań w zakresie socjologii muzyki.

0 komentarze:

Prześlij komentarz